Shorty 2009-02-07 19:12:47

Patrzył jej w oczy, patrzył w jej niewidzące oczy. Nie wiedział, nie słyszał mimo że jej zmysły nie posiadały żadnej wady. Nie uszkodziła procesora, jak w dzisiejszych czasach młodzież nazywała tak zwany mózg. Wiec czemu nie słuchała? Nie chciała? Nie potrafiła? W gniewie i bezradności miotał się po białym pokoju, ręce zaciskając na krótko ściętych włosach i niemal wyrywając je z głowy.

- Czemu? Czemu nie chcesz mi pomóc? Kiedyś byliśmy nierozłączni, byłaś moją muzą, moim życiem, moją poezją. – warknął patrząc na nią po raz kolejny. Milczała dalej, niczym bezduszna lalka. Leżała tam, na rogu, nęcąc go możliwościami. Opadł na kolana i zaczął błagać, klął, wołał, prosił. Na nic. Ona wciąż zostawała nieporuszona. Ten sam zabieg trwał tygodniami, miesiącami. Zapadał się w sobie, każdy dzień pracy bez jej pomocy był katorgą, cierpieniem, niewyobrażalną wręcz męką. Spojrzał w jej stronę, czy mu się zdawało czy uśmiechnęła się do niego?

- czego pragniesz, by znowu do mnie przemówić? Ofiar? – Czy po raz kolejny zauważył jej uśmiech? – Dam ci ofiar, moja nadziejo… - wyszeptał.

***

Obleczony w kaftan, cień dawnego człowieka którym niegdyś był, siedział w kącie białej Sali, bez okien, bez klamek. Doprowadziła go do przepaści. Nie błagał już, nie prosił, wbił tylko wzrok w jej puste, zimne oczy

- Weno… Czemu opuściłaś artystę?

skomentuj (0)

Od nowa 2009-02-07 16:13:41

Przerwa wynikała z tego że nie miałam siły ani ochoty dzielić się żadnymi moimi emocjami przez ostatnich kilka miesięcy. Zamknęłam się w wirtualnym świecie, nie dając realnemu nawet szansy na zaistnienie. wszystko to nad czym pracowałam, nowi znajomi, wygląd, waga, nauka... Poszło w odstawkę bo bałam się świata na zewnątrz. Pewnie jeszcze długi czas zajmie nim naprawdę przestanę się go bać. Nie wiem czy wytrwam w tym postanowieniu, ale nie chce już uciekać. Chce znowu odetchnąć pełną piersią i żyć jak każdy inny. Drobnymi kroczkami wracam do życia. mam nadzieję, że nie jest za późno.
Dziękuje tym, którzy zapewne nigdy tego nie przeczytają. Dziękuje ludziom z realnego i wirtualnego świata, którzy sprawili że odkryłam w sobie ten malutki promień nadziei. Dziękuje także tym którzy swoim beznadziejnym zachowaniem sprawili że wirtualny świat przestał być moim sanktuarium, a stał się pułapką.
Pewnie osobistych przemyśleń będę zamieszczać tu mniej, za to postaram się dzielić z wami tym co zawsze kochałam. Kocham pisać, i chce to robić dalej. teraz pewnie z całym brzmieniem doświadczeń pójdzie mi lepiej, albo gorzej. Nigdy nic nie wiadomo.

Do zobaczenia.

skomentuj (1)

if you like it then you should put a ring on it 2008-11-22 21:03:48

Hmmm... Ostatnio jakos nie bardzo wiem o czym pisać. Dzielę się tutaj swoimi przemyśleniami, jednak moje życie prywatne nie jest do sprzedania na internetowym pamiętniku. Owszem, mam prywatne problemy. Ale... kto ich nie ma?

Złapałam bakcyla na gotowanie. Tak. Uwielbiam gotować, ale wolę to robić dla innych. Zawsze wydawało mi się że posiłki to tylko dodatek do rozmowy, konwersacji, spotkania z znajomymi. Trochę smutne jest siedzieć samemu w kuchni czy w restauracji i gapienie się przez okno nie uważacie? jakie jest moje rozwiązanie? Łapię za talerz i siadam rpzed komputerem uruchamiając Second Life. Taka gierka, któa za zadanie ma odwozorwwanie prawdziwego świata. Mam tam paru dobrych znajomych. I jakoś... nie czuje się sama, nawet jeśli gapie się w ekran. Nie słuchajcie wszystkich tych audycji w radiu, telewizji, człowiek nie może żyć w samotności. Bo jesteśmy społeczeństwem stadnym. W samotności wariujejmy, stąpamy po niestałym lądzie. Zabawne, jak od opowieści o posiłku można przejść do tematów życiowych. ktos kiedyś powiedział w końcu. Jesteśmy czym jemy. Czy jakoś tak.

Z innych tematów? Staram się odkrywać inną muzykę niż rock. ostatnio uzależniałam się od muzyki tanecznej. I tak jakoś trafiłam do Pani Beyonce. Niby wszechobecna ikona seksapilu cyz tandety ale jednak piosenki do mnie przemówiły. If you like it, you should put a ring on it. If you like...

No i tyle.

skomentuj (0)

Endless Rain! 2008-11-18 22:35:25

*emo mode on*Dzisiaj. Uczelnia. Dzień jak codzień. Przychodzę na ćwiczenia, siadam w ławce i pisze kolokwium. Wszystkie te znajome twarze. Ludzie których znam od roku, a tak naprawde są mi obcy. Nie, wcale nie boją się tego okazywać. Wielu nawet nie odpowiada na moje cześć czu głupi uśmiech. Zaczynam wierzyć że jestem towarzyskim zerem. Bo wiecie, jeśli robi to jedna osoba, to jest to ich wina, robi to dziesięć, też ich problem, ale jeśli robi to sto dwadzieścia osób to już zaczyna być przerażające.

Tak więc, siedzę dwadzieścia centrymetrów od nicha czuje się jakby była sama na bezludnej wyspie.

Nie wymagam przyjaźni, ale uśmiech byłby miłą odmianą.

...

No... *emo mode off*

Dostanę samochód? :)

skomentuj (1)

I co z tego? 2008-11-17 21:25:41

Nie jestem dziewczyną której wiele w życiu brakowało. Zawsze otoczona byłam miłością rodziców, nie zastanawiałam się czy będzie co jeść następnego dnia. Nigdy nie paliłam papierosów, naroktyki widziałam tylko w filmach dokumentalnych a alkohol... w sumie nawet niespecjalnie go lubie. Moim problemem zawsze była szkoła, czy lubi mnie koleżanka ze szkoły. Banał. Dziewczyna wychowana pod kloszem. Mozna by powiedzieć że niczego mi nie brakuje. Perfekcyjne życie. Sielanka. Jednak jak śpiewała Pani Urszula:
Obcy ludzie mówią,
że tak zazdroszczą mi...
Czego wciąż mi brak?
Co tak cenne jest?
Że ta nienazwana myśl
Rysą jest na szkle...

Dokladnie, jednego czego mi w zyciu brakuje to milosc, nei ta rodzicow, tylko kogos kto pokocha mnie nie znajac mnei cale zycie, nie wiedzac ze polowa moejgo serca nalezy juz do tej osoby. Ale widzicie, wbrew pozorom bajki nie sa dla zyjacych perfekcyjnie księżniczek...

Finito.

skomentuj (3)

UuUuUuUu 2008-11-16 01:27:13

Bo pozazdrościłam

skomentuj (0)



BOOK
read || write


LINKS

ONI
Silvowata


ARCHIVE

2009
luty
2008
listopad




LAYOUT: d-erin;
MORE: xoxo.